Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
pollywood

Do tej pory było tak, że jakoś udawało mi się pogodzić z tym, że jestem sama. Tym razem cierpię naprawdę strasznie, tak strasznie że mnie samą to zdumiewa. Że nie da się tego niczym przykryć. W dodatku jestem bardzo krytyczna wobec własnych emocji i metod postępowania, trochę tak jakbym była jedyną osobą na świecie, która wie z jednej strony jak należy postępować, a z drugiej nie umie pozbawić się nadziei, że kiedyś jeszcze będziemy razem. Chociaż to niemożliwe. W dodatku mam sesję na studiach, więc wypadałoby się zmobilizować do nadrobienia podstaw projektowania graficznego. A ja mam siłę tylko oglądać nasze zdjęcia i czytać po raz dwudziesty ostatnią wiadomość od niego, „taką podjąłem decyzję i chcę się jej trzymać”. Zaczynam ryczeć w metrze i czasem nie mogę przestać. I z powodu własnej indolencji jestem z tym sama, chociaż mam jakieś przeczucie, że inni też to przeżywają, też tak się czują i porozmawianie z nimi przyniosłoby mi ulgę. 

Jestem jak zatarty silnik na zaciągniętym hamulcu. Wiem, że potrzebuję ludzi a jednocześnie kompletnie nie umiem się do nich zbliżyć w tym stanie, panicznie się tego boję.

Jestem tym wszystkim bardzo zdziwiona. Tym, że jakaś dysfunkcyjna część mnie bardzo się brzydzi tym, że sobie nie radzę. Dosłownie. Że mówi mi „nie, nie, no co ty robisz, nie wolno”. „Nie zawracaj im głowy”.

— Małgorzata Halber http://codziennikfeministyczny.pl/malgorzata-halber-relacjach/

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl